Gdzieś w archiwum tego bloga można znaleźć wpisy gdy urodziła się Kaja… Było wtedy dużo więcej perypetii niż dziś… Tym razem wszystko było zapięte na ostatni guzik i dograne, a także wszystko wypaliło. Wielka zasługa w tym profesjonalnej położnej, która się nami zajęła, dobrego szpitala i znakomitych warunków (św Zofia na Żelaznej)*.
Doswiadczenie też robi swoje. Pomijając poród, doświadczenie ma ogromne znaczenie w połogu, wszystko na spokojnie… bez nerwówki i zbędnych ruchów. Ogromna w tym zasługa mojej kochanej żony. **
Konrad chyba też wczuł się i zachowuje się Pro. Ładnie je, śpi i nie płacze, daje Monice odpocząć. Rozpiera mnie duma. Taka ciekawostka, rodziliśmy w pozycji na kolanach i dziecko praktycznie prawie wypadło mi na ręcę – z trudem opanowałem łzy wzruszenia, bo tu trzeba było juniora łapać a nie smarki rękawem wycierać
Kaja jest u Babci i bardzo za nią tęsknimy, ale mam coś dla moich dziewczyn na osłodę – kupiłem maszynkę do robienia lodów – widziałem w TVN Turbo w gadget labie
To był dobry dzień – jeden z najlepszych w moim życiu i warto zanotować: pogoda była ładna, około jedenastej wyszło słońce i widok za oknem zrobił się dużo pozytywniejszy, w szpitalu rodziliśmy w sali szmaragdowej, Pani położna ma na Imię Magda. nie było problemów z zaparkowaniem, i nie musiałem zakładac żadnego fartucha ani bamboszy lekarskich
Imieniny dziś obchodził m.in.Ildefons i Olimpia
a waga po treningu wskazywała 83 kg.
* – chyba Zofia nie chce mi się sprawdzać
**- można postawić tezę, że rozśmieszanie Żony przyśpieszyło poród a co za tym idzie zmniejszyło jej cierpienia – jeśli tak - jest w tym także i moja zasługa
– niestety nie da się tego udowodnić.
Kilka fotek:
![]() |
| Konrad – dzień pierwszy |




Najnowsze komentarze